
Czasami psotnik znajdzie swoją ulubioną książkę i chce abyśmy mu ją czytali na okrągło. A potem jeszcze raz i jeszcze raz. A potem znowu.
Naprawdę - nie ma w tym nic złego. W sumie jako rodzice powinniśmy cieszyć się z faktu iż nasze pociechy znalazły książkę która ich naprawdę ciekawi. Lecz czytanie jej po raz trzydziesty czy czterdziesty może być... no cóż - nudne.
Jednym ze sposobów na wprowadzenie świeżego powiewu w czytanie książek jest kompletne zapomnienie o tej ulubionej. "Och, nigdy wcześniej nie widziałem tej książki!" - mówię tak gdy maluch przychodzi ze swoją ulubioną.
W pierwszej chwili mały patrzy na mnie jak na wariata (co jest częste w naszym domu). Następnie po chwili zabiera się za przedstawianie mi książki. "Zobacz tato, jak ten słoń oblał wodą wszystko do okoła! Widziałeś kiedyś coś takiego?".
Staram sięrobić wtedy minę kompletnego sklerotyka, która jednak nie działa tak jak dobrze jak ta którą stosuję gdy moja Kochana Żona pyta czy wyniosłem śmieci...
Często w nudne sobotnie popułudnia lubię zagrać z moimi maluchami w następującą grę. Kiedy dzieci szaleją na dworze, wychodzę do nich i wołam je do siebie. Kiedy stoją przede mną mierzę je wzrokiem z góry na dół i robiąc zmartwioną minę, mówię poważnie "wygląda na to iż kończy się wam zapas buziaków, pozwólcie że go uzupełnię". Chwytam jest wtedy i całuję bez przerwy a one wierzgają i starają się uciec. Po kilku sekundach pozwalam im kontynuować to co robiły. Kilka minut później wołam je ponownie i zaczynam swoje wygłupy od nowa.
Kiedy już wyczują iż znów szykuję swoje wygłupy muszę scigać je po całym podwórku - to także świetna zabawa. Wygłupy świetnie sprawdzają się również na dorosłych. Lubię grać w tę grę z moją Piękną Żoną aczkolwiek nie lubi Ona części ściganej tak bardzo jak dzieciaki.
Najpopularniejsze zabawy
