
Moje dzieci uwielbiają swoje pluszowe zwierzęta i zawsze jedno lub kilka z nich zrobi sobie krzywdę i wymaga specjalnej opieki. Stworzenie własnego zwierzęcego ostrego dyżuru wniesie wiele godzin dobrej zabawy do Twojego domu.
Najpierw wyznacz obszar lecznicy, upewnij się że jest zaopatrzona w kilka bandarzy na okaleczenia - może to być rolka papieru toaletowego. Patyczki po lodach będą stanowić świetne usztywnienie przy złamaniach.
My kids love their stuffed animals and every now and then one (or all) of them get hurt and need some special care. Setting up your own little ER is fun and can provide hours of entertainment.I nie zapomnij o szczelnym woreczku z lodem na stłuczenia.
Teraz gdy jesteście gotowi na przyjęcie pierwszych pacjentów poproś swoich psotników o przyniesienie kilku zabawek - zwierzaków.
Nie zapomnij zapytać maluchów co zwierzęta sobie zrobiły i co możecie na to poradzić. Albo pozwól aby oni byli lekarzami, dignozowali i leczyli urazy swoich pluszowych przyjaciół.
Dla mnie njlepszą część tej zabawy stanowiły opowieście o tym jak ich zabawki zostały ranne. Nie miałem pojęcia że pluszaki są zaangażowane w tak niebezpieczne sytuacje. Miłej zabawy i prześlijcie nam zdjęcia zabandażowanych zabawek!
Pierwsze lata życia dziecka są bardzo ekscytujące. Zarówno dla niego jak i otoczenia. Dzieciaki uwielbiają nowe słowa - zaś ich rodzicie uwielbiają gdy ich pociecha uczy się czegoś nowego.
Jedną z zabaw jest uczenie się "wielkiego słowa" każdego dnia. Codziennie, ja i mój czteroletni synek przewracamy kartki słownika a On wskazuje palcem jedno ze słów. Jednego dnia chce znaleść słowo na konkretną literę, innego zaś wybiera zupełnie przypadkowo.
Wymawiam słowo i tłumczę co ono znaczy (czasami zmieniam niektóre słowa aby nabrały większego sensu).
Nauczyliśmy się między innymi takich słów jak: kłopotliwy, punkt orientacyjny, zaroślia i satysfakcja.
(Jeśli słowo jest nieodpowiednie, albo nigdy o nim nie słyszałem, zmianiam je na słowo które jest w pobliżu).
Niektóre ze słów maluch zapamiętuje i używa, inne zapomina od razy (tak mi się wydaje). Ale to nie ważne. Ani On ani ja nie uczymy się na egzamin wstępny na prawo. Poprostu rozmawiamy i mamy radochę.
Moje maluchy zadają całą masę pytań, "Tato, kto to jest, co to są chmury, kiedy jest czwartek, gdzie jest księżyc, dlaczego muszęsię kąpać, jak szybki jest samolot?". Zazwyczaj mam udzielam dużo odpowiedzi, "kierowca, skondensowana para wodna, jutro, w ukryciu, bo to dobre dla Ciebie, 800 kilometrów na godzinę". Ale zorientowałem się, że sam zadaję im bardzo mało pytań. Dlatego zadeklarowałem że dzień dzisiejszy będzie "Narodowym dniem zadawania dziecku pytań".
Spróbuj zadać maluchowi kilka pytań. Mogą być one proste, "jakiego koloru jest Twoja ulubiona koszulka?", informacyjne "czy lubisz króliki?", albo dziwaczne, "jak myślisz co jest cięższe, 1 słoń czy 7500 lodów na patyku?". Możesz pytać o wszystko - więc pytaj.
Ja tak zrobiłem i zaskoczyło mnie jak wiele można dowiedzieć się o własnej rodzinie. Teraz już wiem kto wolał by być łaskotany zamiast jeść fasolke szparagową, kto chciałby zjeść słomę z kubka, a kto wolałby zagrać w kręgle bardziej niż w krykieta. Kto by pomyślał! Dajcie znać co dowiedzieliście się o swoich najbliższych.
Najpopularniejsze zabawy
