Wyczerpany zapas buziaczków

Zawsze jest dobra pora aby obdarzyć buziakami naszego psotnika

Dodano: 05-05-2010

Często w nudne sobotnie popułudnia lubię zagrać z moimi maluchami w następującą grę. Kiedy dzieci szaleją na dworze, wychodzę do nich i wołam je do siebie. Kiedy stoją przede mną mierzę je wzrokiem z góry na dół i robiąc zmartwioną minę, mówię poważnie "wygląda na to iż kończy się wam zapas buziaków, pozwólcie że go uzupełnię". Chwytam jest wtedy i całuję bez przerwy a one wierzgają i starają się uciec. Po kilku sekundach pozwalam im kontynuować to co robiły. Kilka minut później wołam je ponownie i zaczynam swoje wygłupy od nowa.

Kiedy już wyczują iż znów szykuję swoje wygłupy muszę scigać je po całym podwórku - to także świetna zabawa. Wygłupy świetnie sprawdzają się również na dorosłych. Lubię grać w tę grę z moją Piękną Żoną aczkolwiek nie lubi Ona części ściganej tak bardzo jak dzieciaki.




0
podziel się tym pomysłem


Czyszczące maszyny

Jeśli nie Twoje dzieci to może pewne maszyny chcą posprzątać

Dodano: 02-05-2010

Odkładanie zabawek na swoje miejsce nie jest tak przyjemne jak czynność do niej odwrotna. Są na to specjalne sposoby łączące zabawne z pożytecznym.

Jeśli moje dzieci nie chcą uczestniczyć w sprzątaniu, wtedy mówię "Uch, ach, to porządkowanie idzie za wolno, potrzebujemy sprzątające machiny".

Mówię dzieciom aby czołgały się po podłodze bo są robotami.

Natychmiast reagują na moje sugestie. Nagle są już na podłodze i wydają masę przeróżnych odgłosów. Ostatnio jeden z moich chłopców, podczas tej czynności, udawał "spych budowlany" i wychodziło mu to na prawdę dobrze czego rezultaty było widać po "zepchniętych zabawkach".

Jest to bardzo dobry sposó ale gdy czas sprzątania nie jest istotny. Jeśli Twoja maszyna przypomina jedną z moich - cel został osiągnięty, ale kosztowało to mnóstwo czasu oraz naraziło słuch na nie do końca zidentyfikowane odgłosy.




0
podziel się tym pomysłem


Wyścigi na nudę

Stwórz tor wyścigowy gdziekolwiek

Dodano: 01-05-2010

Czekając w restauracji na wolne miejsce, 10 czy też 20 minut wydaje się płynąć godzinami. Szczególnie jeśli dzieci są niespokojne bo są głodne. Zazwyczaj to do mnie należy utrzymanie porządku i zabawianie dzieci w ciągu tych kilkunastu minut. Podzielę się więc tym małym zabójcą czasu który opracowałem pewnego dnia.

Zapytałem dzieci, jakim samochodem chcą być. Jedno z nich wybrało samochód wyścigowy, drugie autobus. Wyszliśmy z restauracji i wyznaczyliśmy naszym "samochodzikom" trasę po której mogły jezdzić. Powiedziałem autobusowi, że jeśli chce jechać wolno powinien używać prawej strony drogi, natomiast samochodowi wyścigowemu - lewej.

Wyznaczoną trasą był tak naprawdę chodnik wogół małego drzewa kończący się ławką.

Miały wielki ubaw. Ostatecznie autobus wybrał szybki lewy pas a wyścigówka szybko się zmęczyła. Stało się to w chwili gdy zawołano nas do restauracji. Wszyscy cieszyli się cichą i spokojną kolacją.

Po kolacji spędziliśmy kilka minut ścigając się na naszej trasie.

Autobus wygrał i święcił tryumfy w drodze do domu.




0
podziel się tym pomysłem




©2009 Psotnikowo   |Blazing Bright|Reklama w serwisie|Kontakt