
Czasami czujesz że tracisz kontrolę nad swoimi dziećmi gdyż mają za dużo (potencjalnie niebezpiecznej) niespożytkowanej energii. Taka sytuacja pozostawiona sama sobie, najczęściej prowadzi do epizodów z mazaniem po ścianach i rzucaniem jedzeniem.
Prosta gra "powtarzaj za mną" z akompaniamentem gestów, pomoże rozproszyć energię psotników na kilka minut.
Powiedz do swoich dzieci te słowa i daj im pewien rytm:
Rozłóż swoje ręce najszerzej jak potrafisz,
i klaszcz, klaszcz, klaszcz,
Rozłóż swoje ręce najszerzej jak potrafisz,
i machaj, machaj, machaj.
Kiedy wypowiadasz te słowa poruszaj rękoma i rób odpowiednie gesty. Poleć im poruszać się i powtarzać za sobą:
Rozłóż swoje ręce najszerzej jak potrafisz,
i płyń, płyń, płyń,
[udawaj że płyniesz, wymachując rękoma w powietrzu]
Rozłóż swoje ręce najszerzej jak potrafisz,
i prowadź auto, prowadź auto, prowadź auto,
[energicznie poruszaj niewidzialnym kołem kierownicy]
Bip, Bip, Bip!
[udawaj że wciskasz klakson na kierownicy]
Młodsze dzieci uwielbiają tę zabawę. Miejmy nadzieję iż nie wykrzywi ich psychiki... za bardzo.

Często w restauracji ostatnie minuty posiłku są najgorszymi chwilami całego wieczoru. "Pomocni kelnerzy" upewnili się że nasze pociechy dostaną posiłek 10 minut przed nami, co w efekcie powoduje iż ostatnie minuty to bardziej walka z tłumem niż jedzenie.
Aby spokojnie dokończyć swój posiłem pytam moich maluchów czy chcą policzyć drobniaki które mam w kieszeni. Zawsze się zgadzają.
Kiedy One spokojnie liczą i ustawiają słupki z monet my możemy spokojnie dokończyć rybkę i przekształcić haotyczną sytuację w dobrą lekcję.
Jeśli Twoje dzieci są za małe aby zrozumieć koncepcję liczenia, poleć im ułożenie ich według rozmiarów bądź kolorów. I upewnij się że nie przywłaszczą ich sobie - jeśli to zrobią - każ im zapłacić.
Odkładanie zabawek na swoje miejsce nie jest tak przyjemne jak czynność do niej odwrotna. Są na to specjalne sposoby łączące zabawne z pożytecznym.
Jeśli moje dzieci nie chcą uczestniczyć w sprzątaniu, wtedy mówię "Uch, ach, to porządkowanie idzie za wolno, potrzebujemy sprzątające machiny".
Mówię dzieciom aby czołgały się po podłodze bo są robotami.
Natychmiast reagują na moje sugestie. Nagle są już na podłodze i wydają masę przeróżnych odgłosów. Ostatnio jeden z moich chłopców, podczas tej czynności, udawał "spych budowlany" i wychodziło mu to na prawdę dobrze czego rezultaty było widać po "zepchniętych zabawkach".
Jest to bardzo dobry sposó ale gdy czas sprzątania nie jest istotny. Jeśli Twoja maszyna przypomina jedną z moich - cel został osiągnięty, ale kosztowało to mnóstwo czasu oraz naraziło słuch na nie do końca zidentyfikowane odgłosy.
Najpopularniejsze zabawy
