
Kiedy jesteśmy na zakupach z naszymi maluchami, i są one zmęczone (ja również) lubię zaaranżować następującą zabawę. Zamieniam przyziemne chodzenie po pasażu handlowym w świetną grę w liczenie.
Są to chwile kiedy pozostawiam moją piękną Żonę samą wśród stoisk z butami a sam z maluchami udaję się w naszą własną wyprawę.
Mówię do psotników, "wporządku, zrobimy jeszcze 20 kroków, wtedy zatrzymamy się aby odpocząć i będziemy oglądać to przed czym się zatrzymamy. Pozwalam więc maluchom prowadzić się przez kolejne 20 kroków następnie zatrzymujemy się. Zazwyczaj zatrzymujemy się przed półkami z olejem słonecznikowym albo papierem toaletowym - nic ekscytującego - szczególnie dla 7 lub 8 latka. Pytam wtedy: "jak myślicie, ile kroków z tąd jest stoisko z książkami albo sekcja z chłodziarkami?" Zgadują wtedy: "40 kroków do zamrażarek". Biorą mnie za ręcę i prowadzą 40 kroków przed siebie. Jeśli pomyliły się i podały za dużo kroków, przechodzimy obok zamrażarek - i to również jest zabawne.
Pozwalam moim maluchom wybrać cel naszej podróży - rowery, opony oraz zabawki są dość popularnym wyborem. Próbujemy również robić różnego rodzaju kroki - duże, podskoki czy też tiptop. Ludzie często patrzą nas nas ze śmieszym wyrazem twarzy kiedy szalejemy po markecie, na szczęście prawcownicy zdają się być zupełnie obojętni.
Następnie nadchodzi najlepsza część gry. Pytam moją Kochaną Żonę ile kroków zajęło Jej znalezienie nas (zazwyczaj 4987).
Najpopularniejsze zabawy
