
Zasadniczo nie spędzam wiele czasu nad pielęgnacją włosów - ani swoich ani moich psotników. Jest milion innych rzeczy do zrobienia zanim dotrę do włosów. Ale kiedy stoicie w kolejce w markecie, albo do kasy, zabawa w pielęgnację włosów może być świetnym zabójcą czasu. I wcale nie potrzeba abyś nosił/a ze sobą przyrządy i specyfiki do włosów!
Ja robię to tak: formuję palce dłoni w "grzebień" i pytam maluchów, "kto wymaga czesania?". Psotniki się zgłaszają a ja czeszę ich włosy dłońmi. Mówią że to dziwne i trochę łaskocze.
Następnie proponuję że wysuszę im włosy suszarką (czynność ta zawsze była fascynująca dla maluchów). Wydaję dźwięk który naśladuje odgłosy suszarki i szybko poruszam rękoma po ich włosach.
Teraz czas na stylizację - czyli zwieńczenie dzieła - uformowanie doskonałej fryzury. Trzymam niewidzialne pudełko z żelem do włosów i nakładam go na włosy maluchów. Następnie formuję fryzurę tak jakby naprawdę miały we włosach żel.
Kiedy kończę, fryzury maluchów wyglądają dużo gorzej i są zmierzwione jednak każdy dobrze się bawił a czas oczekiwania minął bardzo szybko.
Najpopularniejsze zabawy
